Wywiad z nauczycielem W-F’u

Zapraszamy Was dzisiaj na rozmowę z Panem Piotrem Seremakiem, wychowawcą klasy VIII i nauczycielem wychowania fizycznego.

Ile lat pracuje Pan na Wyspie JP2?
Praca to trochę za dużo powiedziane (uśmiech), bo dla mnie bycie z młodzieżą na Wyspie to sama przyjemność. Do grona nauczycieli tworzących Wyspę dołączyłem 1 września 2018 r.

Czy wcześniej pracował Pan w jakiejś szkole?
Tak. Pracowałem w szkole podstawowej przez 3 lata.
Później spędziłem wspaniały rok ze swoimi dziećmi na urlopie wychowawczym.

Co uważna Pan za swój największy sukces zawodowy?
Zawsze jest Ktoś kto daje siłę i natchnienie. Moim największym sukcesem zawodowym jest to, ze spotkałem Jezusa na swojej drodze, który mnie uzdatnia do czynienia rożnych rzeczy i prowadzi. W pracy najbardziej lubię widzieć, jak młodzi ludzie robią postępy w mądrości, łasce i na końcu w sporcie 🙂 Każdy z nas zastanawia się nad wyborem właściwej drogi życiowej i nie jest to łatwy wybór. 

Jak to się stało, że uczy Pan właśnie wychowania fizycznego?
Gdy jako młody człowiek stanąłem przed wyborem kierunku studiów, widziałem tylko dwie drogi: chemia i wychowanie fizyczne. Jednak w klasie maturalnej nauczycielka od chemii poszła na zwolnienie na cały rok. Ta sytuacja pokazała mi, w która stronę mam iść. I tak rozpocząłem studia na Akademii Wychowania Fizycznego, które traktowałem nie jako przygotowanie do bycia nauczycielem, ale do służby wojskowej 🙂 Taki plan miałem JA. A Pan Bóg miał jednak inny pomysł dla mnie.

Na lekcjach w-f zdarzają się różne zabawne historie. Czy może nam Pan opowiedzieć o jednej z nich?
Hmmm… sporo jest zabawnych sytuacji. Najbardziej zaskakuje mnie kreatywność i twórczość uczniów. Przychodzi mi do głowy taki obraz sprzed dwóch miesięcy: uczniowie mając jedna piłeczkę do tenisa stołowego i kawałek prześcieradła zorganizowali mecz tenisa stołowego. Najlepiej będzie, gdy pokażę zdjęcie, bo to trzeba zobaczyć.

Zawód nauczyciela, to dosyć wymagająca praca. Które doświadczenia wpłynęły na Pana obecny stosunek do uczniów?
Nauka na własnych błędach oraz Pismo Święte. Pracuje z dziećmi i młodzieżą od 10 lat. W tym okresie próbowałem różnych metod: byłem pobłażliwy, surowy, wymagający, konsekwentny. Kiedy jednak zaprosiłem Jezusa do relacji z uczniami, wszystko zaczęło się opierać na miłości wzajemnej. I to własnie przynosi największy efekt edukacyjny i sportowy. Zależy mi, aby uczeń czuł się szanowany i kochany.

Lekcje wychowania fizycznego nie są lubiane przez wszystkich uczniów. Czym się Pan kieruje przygotowując lekcje dla nas?
Wiara, nadzieja i miłość a miłość z nich jest najważniejsza. W uczniu widzę przede wszystkim człowieka
który potrzebuje miłości. Wiem i wierze, ze w każdym jest niesamowity potencjał który jest widoczny albo ukryty.

Czy praca z młodzieżą sprawia Panu przyjemność?
Praca z młodzieżą jest dla mnie niesamowitą przyjemnością,
ale tez świetną zabawą. Prowadząc lekcje WF staram się jak najczęściej brać w nich udział. Kiedy jeździłem na kolonie i prowadziłem zajęcia z rożnych dyscyplin, zaobserwowałem, ze dyscyplina, w której grał instruktor cieszyła się największym powodzeniem. Pomyślałem wiec, że i lekcje WF, w których nauczyciel bierze udział, będą cieszyły się większym
zainteresowaniem.

Co Pan lubi najbardziej w swojej pracy?
Najbardziej lubię widzieć postępy uczniów. Słowa „jestem zmęczony/a ale szczęśliwy/a”, które malują się na czerwonej twarzy. Lubię widzieć, jak przełamują swoje lęki, przekraczają granice, kiedy coś co było
niemożliwe na początku lekcji, na koniec staje się czymś realnym.

Wywiad przeprowadzili Uczniowie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *