forex trading logo

Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 22 gości 

Kalendarz

Pełny widok
Tydzień biblijny 4 PDF Drukuj Email

Tydzień biblijny - dzień 4

pedagog www

Dzisiejsza Ewangelia była zaczynem rozważań dla Pana Pedagoga :)

 (J 6,44-51) 

Jezus powiedział do ludu: „Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli go nie pociągnie Ojciec, który Mnie posłał”. 

Pytanie gdzie ty jesteś, Jezu? W niebie… no tak, przecież to takie oczywiste… Najtrudniejsze dalej. Jak do tego nieba trafić. Kogo zapytać?

 

Dygresja:

...dorośli dość często odpowiadają tak jak trzeba…

…a dzieci tak jak jest…

 

…więc zapytałem 5-letniego chłopca

 

Pytanie: Jak trafić do nieba? 

- To proste, trzeba umrzeć.

- Acha – odpowiedziałem.

 

Śmierć… przez śmierć do Nieba… napawa brakiem optymizmu i uruchamia we mnie postawę chrześcijanina z której nie mogę być dumny.

 

…refleksja…

 

PO ŚMIERCI

Do Piekła – broń Cię Panie Boże,

Do Czyśćca – ewentualnie na chwilkę,

Do Nieba - jak najbardziej, ale jeszcze nie teraz…

 

Dobrze, że dzisiejsza Ewangelia się nie kończy… bo dalej Jezus mówi: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: kto we Mnie wierzy, ma życie wieczne”.

 

A… czyli tam jest życie wieczne... tylko trzeba uwierzyć.. tu przychodzi mi na myśl anegdota:

 

Dwoje dzieci – bliźniacy. Przebywają w łonie matki (jakby ktoś nie wiedział, akcja dzieje w brzuchu u mamy tzn. przed porodem) i rozmawiają:

- Ty, słyszałem że stąd niedługo wyjdziemy.

- Gdzie? 

- Na zewnątrz.

- Jak się to stanie?

- No mówili że… pojawi się światło… które będzie nasz ściągać… a nasz dom będzie się kurczył i wypychał nas ku światłu… do życia w świecie…

- Ta, już ci uwierzę… co ty, głupi jesteś… wierzysz w życie pozapłodowe…

- Tak, wierzę.

- Skąd to wiesz?

- No takie dwa głosy mi mówiły - jeden mówił, że jest naszym ojcem, a drugi że naszą matką.

 

My dziś wszyscy wiemy, że istnieje życie pozapłodowe. Teraz tylko trzeba uwierzyć, że jest życie wieczne. Od kogo? Ano od Ojca-Boga, który mówi przez Ewangelię, którą proklamuje się w Kościele. Bóg Ojciec - Ewangelia i Matka - Kościół… nierozerwalne, nie funkcjonujące samodzielnie.

 

A zatem :

 

Życie – Śmierć – Życie Wieczne…. Taka perspektywa. Przez śmierć do życia. No cóż, tyle osób przede mną umarło i im się udało. To mnie też się uda.

 

I ostatnie, co mnie zatrzymało w Ewangelii to:

 

„Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli ktoś spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. Chlebem, który Ja dam, jest moje Ciało, wydane za życie świata”.

 

Mowa o Komunii Świętej... najbardziej o byciu wstanie łaski uświecającej… no właśnie… mogę czy nie? Nie - to cóż… do Sakramentu Pokuty i Pojednania… bo śmierć jak złodziej po nocy przychodzi nieoczekiwanie…

 

…W niebie jest mieszkań wiele… ale w piekle też…

 

Kończąc… myślę, że ja, jako chrześcijanin, dziś zaproszony jestem przez tę Ewangelię do tego, aby badać codziennie swą postawę ucznia Jezusa, aby być cały czas gotowy na Niebo i każdego dnia tą gotowość potwierdzać… zatem….. Gdzie tu najbliższy konfesjonał?

 

Mateusz Puchowski

Dzisiejsza Ewangelia była zaczynem rozważań dla Pana Pedagoga alt

(J 6,44-51) 
Jezus powiedział do ludu: „Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli go nie pociągnie Ojciec, który Mnie posłał”

Pytanie gdzie ty jesteś, Jezu? W niebie… no tak, przecież to takie oczywiste… Najtrudniejsze dalej. Jak do tego nieba trafić. Kogo zapytać?

Dygresja:
...dorośli dość często odpowiadają tak jak trzeba…
…a dzieci tak jak jest…

…więc zapytałem 5-letniego chłopca

Pytanie: Jak trafić do nieba? 
- To proste, trzeba umrzeć.
- Acha – odpowiedziałem.

Śmierć… przez śmierć do Nieba… napawa brakiem optymizmu i uruchamia we mnie postawę chrześcijanina z której nie mogę być dumny.

…refleksja…

PO ŚMIERCI
Do Piekła – broń Cię Panie Boże,
Do Czyśćca – ewentualnie na chwilkę,
Do Nieba - jak najbardziej, ale jeszcze nie teraz…

Dobrze, że dzisiejsza Ewangelia się nie kończy… bo dalej Jezus mówi: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: kto we Mnie wierzy, ma życie wieczne”.

A… czyli tam jest życie wieczne... tylko trzeba uwierzyć.. tu przychodzi mi na myśl anegdota:

Dwoje dzieci – bliźniacy. Przebywają w łonie matki (jakby ktoś nie wiedział, akcja dzieje w brzuchu u mamy tzn. przed porodem) i rozmawiają:
- Ty, słyszałem że stąd niedługo wyjdziemy.
- Gdzie? 
- Na zewnątrz.
- Jak się to stanie?
- No mówili że… pojawi się światło… które będzie nasz ściągać… a nasz dom będzie się kurczył i wypychał nas ku światłu… do życia w świecie…
- Ta, już ci uwierzę… co ty, głupi jesteś… wierzysz w życie pozapłodowe…
- Tak, wierzę.
- Skąd to wiesz?
- No takie dwa głosy mi mówiły - jeden mówił, że jest naszym ojcem, a drugi że naszą matką.

My dziś wszyscy wiemy, że istnieje życie pozapłodowe. Teraz tylko trzeba uwierzyć, że jest życie wieczne. Od kogo? Ano od Ojca-Boga, który mówi przez Ewangelię, którą proklamuje się w Kościele. Bóg Ojciec - Ewangelia i Matka - Kościół… nierozerwalne, nie funkcjonujące samodzielnie.

A zatem :

Życie – Śmierć – Życie Wieczne…. Taka perspektywa. Przez śmierć do życia. No cóż, tyle osób przede mną umarło i im się udało. To mnie też się uda.

I ostatnie, co mnie zatrzymało w Ewangelii to:

„Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli ktoś spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. Chlebem, który Ja dam, jest moje Ciało, wydane za życie świata”.

Mowa o Komunii Świętej... najbardziej o byciu wstanie łaski uświecającej… no właśnie… mogę czy nie? Nie - to cóż… do Sakramentu Pokuty i Pojednania… bo śmierć jak złodziej po nocy przychodzi nieoczekiwanie…

…W niebie jest mieszkań wiele… ale w piekle też…

Kończąc… myślę, że ja, jako chrześcijanin, dziś zaproszony jestem przez tę Ewangelię do tego, aby badać codziennie swą postawę ucznia Jezusa, aby być cały czas gotowy na Niebo i każdego dnia tą gotowość potwierdzać… zatem….. Gdzie tu najbliższy konfesjonał?

(Mateusz Puchowski)

 


Stworzone dzięki Joomla!. Designed by: free joomla templates ntc dedicated hosting Valid XHTML and CSS.